- Ostatni koncert już za 3 dni! - Podniecał się Niall.
- Nareszcie wrócimy do domów i odpoczniemy nieco od tego szumu... - dodał Zayn
-
Trzeba to jakoś uczcic! - odezwał się Styles, który jak zawsze miał
jakiś pomysł. - Może imprezka? Tak na rozluźnienie, z umiarem, chociaż
ciężko będzie.
- Serio musimy opijać każdą trasę, dzień przed jej końcem? - nie byłem zbytnio zadowolony.
- No nie mów, że ci się ten pomysł nie podoba! - Harry podszedł do mnie, objął mnie ręką i szepnął: będą laski Lou, ty to kochasz!
Widać najmłodszy członek 1D miał już plany. Chciał wyrwać kolejną laskę, zaliczyć ewentualnie, a potem o wszystkim zapomnieć.
- Nie tym razem stary. Nie chcę nie być w formie. Nie muszę za każdym razem chlać.
- Jakiś ty uparty. Nie rób z nas pijaków, nigdy nie śpiewałem będąc nietrzeźwy. To niedorzeczne.
- Nawet Liam się skusił. Przyjdzie razem z Sophią. No chodź rozerwiemy się trochę! - Zagadał Niall.
- Jeszcze się zastanowię.
- Tu nie ma nad czym. Idziemy grupą i świetnie się bawimy.
- I mówi to koleś, który idzie z dziewczyną. - Usmiechnąłem się.
- Ona tylko do towarzystwa. - Bronił się Liam.
- Przecież masz nas!
- I mam ją. - Zaśmiał się.
- Wy tu gadu gadu, a trzeba jeszcze zarezerwować lokal. - Oprzytomnial Styles.
- Może jakiś prywatny? Zero fanek... - Rozmarzył się Horan.
- Jestem za! - Ogłosił Malik.
- To co Louis, idziesz z nami?
- No dobra. Ale pilnujmy się.
- Matko boska, brzmisz jak Liam! - Zagadał Niall
- To komplement, czy obelga?
- Sam się zastanawiam. - Zaśmiał się Harold.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz