poniedziałek, 2 marca 2015

Rozdział 1

- Ostatni koncert już za 3 dni! - Podniecał się Niall.

- Nareszcie wrócimy do domów i odpoczniemy nieco od tego szumu... - dodał Zayn

- Trzeba to jakoś uczcic! - odezwał się Styles,  który jak zawsze miał jakiś pomysł. - Może imprezka? Tak na rozluźnienie, z umiarem, chociaż ciężko będzie.

- Serio musimy opijać każdą trasę, dzień przed jej końcem? - nie byłem zbytnio zadowolony.

- No nie mów, że ci się ten pomysł nie podoba! - Harry podszedł do mnie, objął mnie ręką i szepnął: będą laski Lou, ty to kochasz!

Widać najmłodszy członek 1D miał już plany. Chciał wyrwać kolejną laskę, zaliczyć ewentualnie, a potem o wszystkim zapomnieć.

- Nie tym razem stary. Nie chcę nie być w formie. Nie muszę za każdym razem chlać.

- Jakiś ty uparty. Nie rób z nas pijaków, nigdy nie śpiewałem będąc nietrzeźwy. To niedorzeczne.

- Nawet Liam się skusił. Przyjdzie razem z Sophią. No chodź rozerwiemy się trochę! - Zagadał Niall.

- Jeszcze się zastanowię.

- Tu nie ma nad czym. Idziemy grupą i świetnie się bawimy.

- I mówi to koleś, który idzie z dziewczyną. - Usmiechnąłem się.

- Ona tylko do towarzystwa. - Bronił się Liam.

- Przecież masz nas!

- I mam ją. - Zaśmiał się.

- Wy tu gadu gadu, a trzeba jeszcze zarezerwować lokal. - Oprzytomnial Styles.

- Może jakiś prywatny? Zero fanek... - Rozmarzył się Horan.

- Jestem za! - Ogłosił Malik.

- To co Louis, idziesz z nami?

- No dobra. Ale pilnujmy się.

- Matko boska, brzmisz jak Liam! - Zagadał Niall

- To komplement, czy obelga?

- Sam się zastanawiam. - Zaśmiał się Harold.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz